11 grudnia 2017

Najlepsze kosmetyki listopada





























Czujecie już świąteczny klimat? My tak! Właściwie mam wrażenie, że mimo, iż listopad był dla nas dość trudny, to w tym roku ten magiczny czas Świąt zaczęłam czuć bardzo wcześnie. I ok, ide z tym nurtem, oby tylko w tym roku na Święta spadł u nas śnieg:)

Cztery kosmetyki pielęgnacyjne, w tym jeden kosmetyk dla dzieci, ale jakże genialny. Czytajcie!

Phenome Delicate Baby Shampoo czyli wspomniany kosmetyk dla dzieci. Nie byle jaki, bo szampon:) Zoja ma gęste i długie włosy jak na dwulatkę, do tego kręcą się i rozczesywanie ich jest nie lada wyzwaniem. Do skończenia dwóch lat myliśmy główkę małej mydłami dla dzieci typu 2w1, ale ostatnio nie dawały już sobie rady z puklami na główce, utrudniały rozczesywanie, dlatego zdecydowałam się sięgnąć po kosmetyk specjalnie do włosów przeznaczony. Wybrałam pozycję z ukochanej firmy Phenome, jak zwykle nie zawiodłam się na tej marce. W składzie oczywiście nie ma się do czego przyczepić, idealnie skomponowany, w pełni naturalny, zawiera delikatne substancje myjące, wzbogacone o roślinne wody i olejki. Nie szczypie w oczka, bardzo ładnie się pieni, jest niezwykle delikatny i bardzo wydajny. Do tego cudownie pachnie brzoskwiniami, zapach zostaje na włoskach na długo po umyciu! Czupryna super się rozczesuje, włosy są bardzo miękkie, sypkie i lśniące. Genialny w swojej prostocie. Myślę, że sprawdzi się także u dorosłych z wrażliwą skórą głowy i nadwrażliwymi włosami. U nas hit.

Ministerstwo Dobrego Mydła Wygładzający Mus Szafranowy to mój hit zimnych i ponurych wieczorów! Do końca zimy bankowo będzie stał u mnie w łazience. Gęsty i zbity, ale po rozsmarowaniu w dłoniach zamienia się w olejek. Możemy stosować go na mokre i na suche ciało. W składzie same dobroci, w pełni naturalny, zapakowany w minimalistyczny słoiczek z ciemnego szkła. Działanie na pięć z plusem, bo skóra jest idealnie wygładzona, nawilżona, zregenerowana i ukojona (a wiedzieć musicie, że skórę mam bardzo suchą i wymagającą). Na szczególną uwagę zasługuje tu też zapach...ziołowo-cytrusowy, działa jak najlepsza aromaterapia. No po całym dniu po prostu Must Have. Próbujecie?

L'Occitane Migdałowy Olejek pod Prysznic to mój hit od wielu lat, a już w szczególności uwielbiam stosować go zimą, gdy moja skóra staje się bardzo wrażliwa, przesuszona i wymagająca. Gęsty, wydajny, w kontakcie z wodą i skórą zamienia się w ultradelikatną piankę. Swoim zapachem obłędnie otula ciało i działa iście luksusuowo. Myje skórę całego ciała nie naruszając jej warstwy hydrolipidowej, sprawia, że po kąpieli skóra nie odczuwa dyskomfortu, jest gładka. Osobiście uwielbiam, polecam Was chociać zimą sięgnąć po tę odrobinę luksusu. 

Fridge 1.2 Water Coat krem to kolejna pozycja naszej polskiej marki tworzącej świeże kosmetyki, które trzymamy w lodówce i stosujemy tylko przez 2,5 miesiąca od daty produkcji. 1.2 przeznaczony jest do skóry normalnej, suchej, odwodnionej, czyli wypisz wymaluj mojego typu cery:) Gęsty, treściwy, ale w żaden sposób nie obciąża skóry, nie zapycha jej, nie jest tłusty. Za to świetnie się wchłania, pozostawia skórę miękką, nawilżoną i gładką.  Dodatek olejku z lawendowego i różanego sprawia, że prócz genialnego działania krem pachnie relaksująco, odprężająco, dla mnie jest to zapach kremu "jak za dawnych lat", osobiście uwielbiam go stosować. 

Jak widzicie wszystkie dzisiejsze kosmetyki mają wspólną cechę, prócz genialnego działania rzecz jasna-zapach. W zimie prócz regeneracji, lubię też otulać skórę zapachami, które działają relaksująco i odprężająco. Każdy z tych kosmetyków jest naturalny, w pełni przyjazny dla naszej skóry, Iście zimowe niezbędniki:)
Znacie te kosmetyki? A może któryś w szczególności Was zainteresował? 

8 listopada 2017

Książki dla dzieci, które warto znać- bo Ulica Czereśniowa musi być osobną kategorią


Wyobraźcie sobie książkę bez ani jednego słowa. Są w niej za to sympatyczni mieszkańcy pewnej ulicy, których przygody możemy śledzić w kilku porach roku, ba, możemy snuć opowieści o ich życiu godzinami! Jak to? Tak właśnie wygląda seria zatytułowana "Ulica Czereśniowa" Rotraut Susanne Berner składająca się z czterech części podzielonych na pory roku i jedną dodatkową, zatytułowaną "Noc na ulicy Czereśniowej".  Pamiętam, jak poleciła mi ją koleżanka blogerka, mówiąc, że jej synek uwielbia tą serię, my byłyśmy wtedy na etapie fascynacji "Rokiem w lesie", która wydana jest w podobnej formie, więc kliknełam i kupiłam dwie książki czereśniowe. Jak tylko przyszły, Zoja zakochała się w nich, wiedziałam, że musimy mieć kolejne części. W tej chwili brakuje nam jednej-LATA, na dniach dołączy do naszego zbioru, a dziś chcę Wam pokazać jak te fantastycznie budujące wyobraźnię u dzieci książki wyglądają i zachęcić Was, aby trafiły do Waszych domów. 
Zacznę od tego, że książki wydane są na dużych, kartonowych stronach, obfitujących w pełne szczegółów obrazki. Na poszczególnych stronach poznajemy bohaterów pewnego miasteczka, oraz samo miasteczko. Zmieniają się pory roku i czynności, oraz zadania naszych postaci. Na jednej stronie znajduje się masa szczegółów, obiecuję, że na jedną książkę możecie poświęcić kilka godzin, choć stron w danej książce jest czternaście! 

Seria rozpoczyna się wiosną "Wiosna na ulicy Czereśniowej", gdy miasteczko i natura budzą się do życia. Drzewa się zielenią, kwitną kwiaty, mieszkańcy miasteczka rozpoczynają wiosenne, generalne porządki, szykują się także do Świąt Wielkanocnych. Każda strona pokazuje inne miejsce w mieście: dom na ulicy Czereśniowej, w której mieszka większość naszych bohaterów, stacje benzynową, dworzec, centrum handlowe, dom kultury, rynek oraz park.


























Kolejną częścią w serii jest "Lato na ulicy Czereśniowej, której nam brakuje, ale pojawiła się dodatkowa pozycja "Noc na ulicy Czereśniowej". Historie w tej części również toczą się latem, wieczorową, bardzo późną porą. Są przyjezdni na dworcu, jest oglądanie gwiazd, ale jest także złodziej, który krąży w okolicy! Na szczęście czuwa policja, całość kończy się w parku na nocnym festynie:)



























Jesienią mieszkańcy Czereśniowej kupują dynie,  miasteczko pokrywa się kolorowymi liśćmi, które spadają z drzew i szeleszczą pod nogami, a dzieci cieszą się nowo otwartym przedszkolem w okolicy, z tego powodu zorganizowana jest dla mieszkańców parada lampionów, jest kolorowo i wesoło.
Po jesieni czas oczywiście na zimę i Święta. "Zima na ulicy Czereśniowej" obfituje w śnieżne bitwy na kulki, lepienie bałwana, jazdę na sankach oraz oczywiście kupowanie prezentów. Wszyscy szykują się na Boże Narodzenie i wyczekują Mikołaja, czas umila im bożonarodzeniowy festyn na rynku czy jazda na łyżwach na jeziorze w parku.

























Jak widzicie na obrazkach, to tylko kilka stron, a szczegółów jest po prostu mnóstwo! Używając swojej wyobraźni, możemy opowiadać dziecku kilka historii, dodając nowe wątki przy kolejnym oglądaniu książki. Uwierzcie, inspiracji do opowieści Wam z Czereśniową nie zabraknie! Do tego samo wydanie na twardych kartkach sprawi, że książka będzie odpowiednia nawet dla najmniejszych rączek. Seria wydana jest przez wydawnictwo Dwie Siostry, jedna część kosztuje około 30-35 zł, w zależności od księgarni, przeznaczona jest wg wydawnictwa dla dzieci od lat 3, u nas w użyciu jest odkąd Zoja miała rok. Nie traci na ważności:)

Znacie tą serię? Z ciekawostek napiszę Wam, że Ulica Czereśniowa jest prawdziwym bestsellerem, na całym świecie sprzedała się w milionach egzemplarzy, wydana jest w 15 krajach. I jak? Kupujecie? :)

5 listopada 2017

Najlepsze kosmetyki pażdziernika































No to mamy listopad. Czy ktoś lubi ten miesiąc? Dla mnie na równi ze styczniem to najmniej lubiany miesiąc w roku, brrr. Ciemno, szaro, ponuro i zimno. Dlatego oficjalnie zaczęłam już odliczać do grudnia, w tym roku świąteczna gorączka zdecydowanie mnie nie ominie:) Lista prezentów już prawie domknięta, dopisuję ostatnie pomysły w notatniku. Tą szarugę za oknem trzeba sobie w końcu jakoś umilić. Do tego planowanie zmian, które mam nadzieję, że w niedługiej przyszłości zagoszczą w naszym życiu urozmaicają naszą tegoroczną jesień. Ale o tym niebawem!

W październiku pojawiło się u mnie kilka nowości w kosmetyczce. Cztery z nich pojawiają się w dzisiejszym poście, wszystkie cztery kosmetyki naprawdę udane. Bierzcie herbatę lub gorące kakao i chodźcie poczytać!

L'occitane krem do stóp z masłem shea to chyba mój faworyt z dzisiejszego zbioru. Po raz, że jesienią uwielbiam smarować stopy (jakiś dziwny fetysz;)), po dwa ten krem obłędnie pachnie, po trzy naprawdę świetnie nawilża stopy i suchą skórę. W składzie znajdziemy między innymi masło shea, które genialnie nawilża i natłuszcza, olejek z lawendy, który działa antyseptycznie i oczyszczająco oraz przeciwzapalny wyciąg z arniki, który redukuje podrażnienia i zaczerwienia. Jest tu też olejek z mięty, który koi i delikatnie chłodzi zmęczone stopy, choć efekt chłodzenia nie jest tu mocno wyczuwalny. Sama konsystencja kremu jest bajkowa-puszysta, treściwa, masaż stóp tym kremem to wspaniały relaks. No i ten zapach-uwielbiam! Stopy przy regularnym stosowaniu są miękkie, nawilżone i gładkie. Duża tuba, bo aż 150 ml wystarczy Wam na całą jesień! Bardzo polecam. 

Vichy mineralny antyperspirant  to nowość w szeregach marki. Od zawsze moim ulubieńcem był antyperspirant tej marki, z zieloną nakrętką, produkt chyba już kultowy. Genialnie chronił przed nadmiernym poceniem, był w stu procentach skuteczny. Ale skład nie należał niestety do najlepszych. Marka wyszła naprzeciw oczekiwaniom klientek i stworzyła równie skuteczny kosmetyk, ale bez szkodliwego aluminium w składzie. Równie pięknie pachnie, równie genialnie chroni przed poceniem, jest równie wydajny. Dla mnie bomba, jeżeli szukacie czegoś do wrażliwej skóry, ale czegoś, co faktycznie ochroni Was przed potem, koniecznie po niego sięgnijcie. Do kupienia w aptekach.

Botanicals wzmacniające serum do włosów z kolendrą trafiło do mnie z początkiem jesieni zupełnie przypadkiem, ale sprawdza sie naprawdę rewelacyjnie, jest to pierwszy drogeryjny produkt do włosów w mojej pielęgnacji od dłuższego czasu. Jakże udany! Wcieram go w umyte, wilgotne włosy, kilka kropelek zupełnie wystarczy na włosy średniej długości. Sama konsystencja produktu jest bardzo lekka, jak woda o białym zabarwieniu, ale niech Was to nie zmyli! Świetnie wygładza włosy, nie obciążając ich przy tym, ułatwia roczesywanie, sprawia, że włosy są sypkie, podatne na układanie. Do tego zapach-rewelacja, no pachnie wspaniale! Szukajcie w Rossmannach!

Purite ujędrniające masło do ciała After Sun, można powiedzieć, że stosowane u mnie po opalaniu, w końcu jesień jest zaraz po wakacjach:) Ale nawet, jeżeli w te wakacje Wasza skóra nie uświadczyła zbyt wiele promieni słonecznych, a macie skórę suchą, wrażliwą, wymagającą ujędrnienia, to kosmetyk ten będzie strzałem w dziesiątkę. Bardzo treściwe, zostawiające na ciele natłuszczającą warstwę (stosuję je dlatego po wieczornym prysznicu), pięknie pachnące kakao. W składzie same selektywne rarytasy: masło kakaowe (stąd zapach), masło karite, olej kokosowy, olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, wyciąg z aloesu oraz witamina E. Tylko tyle, albo aż tyle. Działa idealnie, regeneruje skórę, naprawia ją, wspaniale wygładza i ujędrnia. Można stosować go nawet na bardzo wrażliwą skórę, także u kobiet w ciąży, świetnie będzie wspierał walkę przed rozstępami. Dla mnie wspaniały, myślę, że do pierwszych, ciepłych dni będziemy nierozłączni. Do kupienia m.in. na stronie producenta.

I to wszyscy moi ulubieńcy minionego miesiąca. Każdy z osobna polecam bardzo, także jestem pewna, że jeśli wypróbujecie, będziecie równie zadowoleni jak ja:) 

Migawki Października


1. Fajna książka dla wszystkich interesujących się fotografią. 2. Seaside girl. 3. Człowiek i morze. 4. Morze jesienią. 


5. Jedyna. 6. Think green. 7. Jesienne zajęcia. 8. Her world.


9. Raz jeszcze:) 10. Taka poważna. 11. Domowe historie. 12. Migdałowa jesień z L'occitane.


13. Dyniowe babeczki z musem śliwkowym, pieczenie jesienią to największa przyjemność. 14. Pikantny krem z kukurydzy rozgrzeje w pierwsze, chłodne dni. 15. Wybieramy słodkości do pieczenia. 16. Domowa pizza najlepsza.


17. Nowa seria do wrażliwej skóry głowy Insight. 18. Kupiłam tylko dla zdjęć Tadeusza Rolke, love. 19. Ulubieniec jesieni do włosów. 20. Ostatnie lody w sezonie.


21. Tata. 22. Fall. 23. Anioł. 24. Zaczynamy świąteczny klimat.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...