9 października 2017

Ulubione kosmetyki września






























Dawno nie było ulubieńców składających się tylko z polskich produktów, ale dziś właśnie z takimi do Was przychodzę i wierzcie mi na słowo, warto o nich poczytać. To zadziwiające, jak polski rynek rozwinął się pod względem produkcji kosmetyków naturalnych, które nie tylko mają przystępne ceny, są faktycznie w pełni wykonane z najlepszych jakościowo składników naturalnych i przede wszystkim, po prostu genialnie działają. Od długiego już czasu jak pomyślę, nie korzystam z pielęgnacji importowanej, choć oczywiście i w takowej mam swoich ulubieńców. Ale to te rodzime kosmetyki wiodą prym w mojej codzienności i dobrze, bo moja skóra ma się dzięki nim naprawdę w porządku. 

Ministerstwo Dobrego Mydła od dłuższego już czasu ma w swojej ofercie hydrolaty, ale wcześniej nie miałam okazji ich wypróbować. Dzięku uprzejmości marki od ponad miesiąca mam przyjemność stosować ich hydrolat różany. Co to jest za produkt! Hydrolaty powstają podczas destylacji części lub całości roślin parą wodną, zatrzymują substancje aktywne z roślin, czyli jednym słowem są to wodne wyciągi kwiatowo/ziołowe. Ekologiczny hydrolat z róży damasceńskiej w aplikatorze stosuję po umyciu twarzy co rano, po czym nakładam kolejny krok w pielęgnacji. Cudownie odświeża, tonizuje skórę, nawilża i działa antyseptycznie, łagodzi podrażnienia, dba o skórę suchą i wrażliwą, także tą naczynkową, świetnie łagodzi obrzęki oczu. Do tego oczywiście pięknie pachnie różami i jest to zapach uwierzcie w pełni naturalny, nie żaden syntetyczny odurzacz. Wygodny atomizer ułatwia i uprzyjemnia stosowanie produktu, więc ja aplikuję go bezpośrednio na twarz rozpylając delikatną mgiełkę, ale można nim oczywiście przemywać twarz używając w tym celu wacików. Ogromnie polecam, perełka! 

Iossi Rozświetlające Serum do Twarzy to kolejny krok w mojej dziennej pielęgnacji. Co ważne, nakładamy je na lekko zwilżoną twarz, w moim przypadku zaraz po aplikacji wyżej wymienionego hydrolatu z MDM wmasowuję dosłownie dwie kropelki tego serum. Serum w postaci olejku, wzbogacone o olej z dzikiej róży, olejek z geranium, olejek cyprysowy oraz skwalan, za zadanie ma uszczelnić i wzmocnić naczynia krwionośne, poprawić kondycję skóry i jej koloryt, wygładzić, nawilżyć i zregenerować skórę. I słuchajcie, naprawdę tak jest! Te dwie kropelki (w zupełności wystarczają na całą twarz!) naniesione na skórę co rano, szybko się wchłaniają nie pozostawiając na skórze tłustego filmu, idealnie współgrają z każdym makijażem, odprężają skórę, która od razu po nałożeniu na niej serum jest złagodzona i odprężona, odczuwa ulgę. Mam skórę suchą i wrażliwą i na niej sprawdza się genialnie! Zaznaczam, że serum jest bardzo wydajne. Polecam każdemu, produkt wyjątkowy. 

Iossi Witaminowy Koktajl pod Oczy to kolejny produkt naszej rodzimej firmy, tym razem z przeznaczeniem do użycia w pielęgnacji wieczornej. Niech nie zmyli Was nazwa pod oczy, śmiało można stosować ten koktajl na całą twarz i tak też przez ostatni miesiąc z powodzeniem robiłam. Podobnie jak w przypadku Rozświetlającego Serum tej samej marki, Witaminowy Koktajl nakładam na lekko wilgotną skórę. I podobnie jak w przypadku poprzednika, tu też na całą twarz wystarczą dwie krople. Koktajl w składzie posiada retinol, który działa przeciwzmarszkowo, dodatek olejów z pestek cytryny oraz herbacianego, które działają zmiękczająco na skórę, oraz witaminy C i E, które regenerują skórę, działają przeciwutleniająco, wzmacniają. Serum jest w postaci olejku, ale znowu, nie ma tu mowy o obciążeniu czy zapachaniu skóry, ale pamiętajmy, aby nakładać ilość podaną przez producenta, nie ma potrzeby nakładać więcej produktu niż zalecane, bo to może właśnie spowodować skutek odwrotny od zamierzonego. Koktajl przepięknie pachnie, sama aplikacja w sekundzie poprawia samopoczucie i relaksuje. Skóra po miesiącu stosowania jest gładka, wszystkie niedoskonałości skóry schodzą, skóra jest idealnie nawilżona. Gdy nakładam go na twarz, mogę Wam powiedzieć, że odczuwam natychmiastową ulgę, moja sucha i ściągnięta skóra odzyskuje komfort i ukojenie. Rewelacyjny produkt i powtórzę się, wydajność jest genialna, natomiast produkt po otwarciu ważny jest przez cztery miesiące. 

Mokosh Odżywczy Eliksir do ciała Żurawina to ostatni dziś produkt polski, ale przeznaczony do pielęgnacji ciała. Butelka z ciemnego szkła wyposażona jest w aplikator z pipetą dla wygodnego stosowania olejku. W sezonie jesienno zimowym uwielbiam olejowe produkty do ciała, po wieczornej kąpieli są idealne aby ukoić, nawilżyć i zregenerować skórę. Mokosh nie tylko serwuje nam genialny skład, który bazuje na oleju z kiełków pszenicy, oleju z pestek żurawiny, oleju z marchewki i arganowym, ale także na przepięknym zapachu słodkiej żurawiny, który jeszcze rano wyczuwalny jest na ciele. Eliksir wygładza skórę, regeneruje ją, działa przeciwrodnikowo i przeciwzapalnie, uelastycznia i wzmacnia skórę. Nakładam go jeszcze na wilgotną skórę wmasowując w całe ciało, skóra przy regularnym stosowaniu jest gładka, nawilżona, elastyczna. Przez samo opakowanie i ten zapach ma się wrażenie stosowania ekskluzywnego kosmetyku. Nawet jeśli nie jesteście fankami tego typu olejowych kosmetyków, polecam, na jesienną chandrę ten eliksir zdziała cuda:)

I to wszyscy ulubieńcy minionego miesiąca, mam nadzieję, że zaciekawiłam Was tymi produktami. Wszystkie do kupienia są na stronach producentów, bardzo polecam!




2 października 2017

Migawki września


1. Niedzielne śniadania. 2. Jesienne zakupy. 3. Nowy model zegarka Daniel Wellington. 4. Petite Ashfield.


5. Pamiętam było lato... 6. Poranne niezbędniki. 7. Przerwa. 8. Działkowe.


9. Wybory Agnieszki Maciąg z L'occitane już u mnie. 10. Nowość na rynku wydawniczym, wszystko o kawie! 11. W Raju z Ewą, Poznań. 12. Za nowe.


13.Najlepsze kremy do rąk od Phenome. 14. pierścionki Modstones, love! 15. Jej. 16. Coffee. 


17. Szakszuka-nasze ulubione śniadanie. 18. Pulpeciki z dorsza na jesienną pluchę. 19. Dyniowa-sezonowo. 20. Jesienne ze śliwkami.


21. Shade of blue. 22. Zdecydowanie gotowa na basen. 23. Artystka. 24. Stylizacja by Z.

17 września 2017

Cudowny żel do mycia twarzy czyli 3.3 Good Morning Face! od Fridge




























Jak to jest z tymi produktami do mycia twarzy? Jedni zupełnie nie zaprzątają sobie głowy tym, jakim mydłem, żelem czy pianką umyją twarz ( patrz faceci!), inni skrupulatnie przykładają uwagę do składu tego typu kosmetyku ( patrz ja ), a jeszcze inni wybierają owszem produkty przeznaczone do twarzy, ale kierują się raczej ceną lub ulubioną firmą. Dlaczego ja tak bardzo przykładam się do wyboru kosmetyku do mycia twarzy? Ano dlatego, iż skóra na mojej twarzy jest wybitnie wrażliwa i ma tendencje do mocnego przesuszania się, zwłaszcza w okresie zimowym. W związku z tym skład to u mnie pierwsze skrzypce w tym przypadku, a ponieważ twarz myję z reguły dwa razy dziennie, to skład ten musi być nienaganny. 
Nasza rodzima firma Fridge, produkująca świeże, o rewelacyjnym składzie kosmetyki, wypuściła niedawno na rynek nowy produkt, pierwszy w ich ofercie żel do mycia twarzy 3.3 Good Morning Face! Fanką firmy jestem ogromną, przyznać muszę, że ich kosmetyki są świetne, więc i żel musiałam na własnej twarzy przetestować. Nie zawiodłam się po raz wtóry, ale o tym poniżej:)
Skład żelu bazuje na dwóch wyjątkowych ekstraktach, pierwszy, z zielonej herbaty, który działać ma regenerująco i tonizująco na skórę oraz hamować ma stany zapalne skóry i drugi ekstrakt z żeńszenia, który za zadanie ma poprawić ukrwienie skóry oraz wpływać na jej odnowę. W składzie znajdziemy też olejki eteryczne, pomarańczowy oraz miętowy i ta właśnie kombinacja sprawia, że żel przepięknie, orzeźwiająco pachnie. Sam żel po otwarciu ważny jest przez 6 miesięcy, nie trzeba go przechowywać w lodówce, jak większość produktów tej firmy, jest w stu procentach naturalny, wegański i nie jest testowany na zwierzętach. Jest bardzo wydajny! Stosuję go od początku sierpnia i zużyłam około pół opakowania, stosując go, przypominam, dwa razy dziennie, do porannego mycia twarzy, oraz jako trzeci krok demakijażu w porze wieczornej. Już po nałożeniu na dłonie czuć, jak bardzo delikatną ma konsystencję! Niemniej, skórę oczyszcza wzorowo, a po zmyciu nie pozostawia żadnego uczucia ściągnięcia, podrażnienia. Skóra jest gładka, delikatnie napięta, świeża, gotowa na przyjęcie kolejnych kroków pielęgnacji. Dla mnie po prostu produkt idealny, dlatego też, jeżeli macie skórę wrażliwą, suchą, źle tolerującą większość produktów do mycia twarzy, koniecznie spróbójcie 3.3 Fridge. Od siebie ogromnie polecam! 

Macie swoje ulubione kosmetyki do mycia twarzy, czy jesteście raczej w tej grupie, która raczej swobodnie podchodzi do wyboru tego typu kosmetyku?:)

4 września 2017

Pharmaceris Stimupurin-H specjalistyczne kosmetyki, które uratują Twoje włosy




















































Kilka miesięcy po porodzie dopadło mnie nadmierne wypadanie włosów. Oczywiście wiedziałam, że jest to normalne, że dotyka praktycznie wszystkie kobiety, które dziecko urodziły i że z czasem przejdzie, natomiast wiedziałam też, że muszę ten proces choć trochę próbować powstrzymać i pomóc swoim włosom szybko się zregenerować. W tamtym czasie wspomagałam się specjalną suplementacją oraz szamponem, który pojawia się w dzisiejszym poście. Jakiś czas temu moje włosy ponownie zaczęły nadmiernie wychodzić, dlatego postanowiłam szybko działać, sięgnąć po sprawdzone środki, ale dodatkowo wzmocnić działanie szamponu i używać także odżywki a także specjalistycznej wcierki z tej samej serii tego samego producenta. O samym szamponie wspominałam Wam już na blogu, ale dziś chciałabym opisać Wam całą serię, bo naprawdę warto ją znać. 

Zacznę od tego,  że seria Stimupurin firmy Pharmaceris przeznaczona jest dla osób borykających się z nadmiernym wypadaniem włosów, spowodowanym okresowym przesileniem, stresem, długotrwałym przyjmowaniem leków, przemęczeniem, osłabieniem organizmu, a także po ciąży. Pomaga także walczyć z łysieniem androgenowym. Seria przeznaczona jest zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn. Skład skomponowany jest tak, aby wzmocnić włosy, zapobiec ich łamliwości a także zagęścić je. W składzie znajdziemy między innymi kofeinę, biotynę, witaminę PP oraz D-pantenol. Szampon jest bardzo gęsty, o kremowej konsystencji, bardzo wydajny. Pachnie dość intensywnie, natomiast na włosach zapach słabnie i daje bardzo przyjemne uczucie świeżości. Mimo dość bogatej konsystencji, bardzo dobrze oczyszcza włosy, na tą chwilę moich włosów zupełnie nie obciąża, wygładza je, sprawia, że są bardzo miękkie, dociążone, odbite u nasady i zagęszczone. 
Kolejnym krokiem w tej pielęgnacji jest odżywka do spłukiwania z tej samej serii, czyli H-Hair and Scalp H-Stimulinum. Odżwyka za zadanie ma pobudzić wzrost włosa, oparta jest na unikalnej kombinacji substancji czynnych naturalnego czynnika wzrostu FGF, który jest zgłoszeniem patentowym, oraz podobnie jak w przypadku szamponu, kofeinie. Składniki kompleksu sprawiają, że odżywka opóźnia proces starzenia włosa, zapobiega przedwczesnemu łysieniu i przerzedzeniu włosów. Co ciekawe, odżywkę stosujemy nie jak zwykle utarło się stosować tego typu produkt, czyli od wysokości ucha po końce, ale wcieramy ją we włosy-całą ich długość, oraz w skórę głowy. Gdyby tyczyło się to innej odżywki, moje włosy po takim zabiegu byłyby obciążone, ale po tej odżywce nikc takiego nie ma miejsca! Włosy nadal są lekkie, świeże, odbite u nasady, nie tracą zupełnie na objętosći, wręcz przeciwnie, są puszyste i mam wrażenie, jakby było ich więcej. 
Na sam koniec, po osuszeniu włosów ręcznikiem, przechodzę do ostatniego kroku, czyli użycia sprayu H- Stimpuforten. Dzielę włosy na przedziałki i każdy przedziałek spryskuję trzykrotnie kosmetykiem (łącznie ok 10-18 psiknięć na całej głowie) po czym wmasowuję delikatnie w skórę i układam włosy jak zawsze. Formuła kosmetyku aktywna jest przez 24 godziny od jej aplikacji, pobudza do wzrostu nowe włosy, zapobiega utracie włosów. Nie obciąża w żaden sposób włosów, nie wzmaga przetłuszczania. Jest bardzo łagodny, po użyciu nie czuję żadnego dyskomfortu na skórze głowy. Cała seria sprawia, że już po pierwszym użyciu mamy wrażenie, jakby nasze włosy były gęstsze, zdrowsze. Po miesiącu regularnego stosowania (nie używałam innych kosmetyków do łosów prócz tej trójki), można zauważyć, że włosów wypada dużo mniej, a pojawia się wysyp "baby hair", ewidentnie kosmetyki stymulują wzrost nowych włosów! Skóra głowy nie jest podrażniona, włosy są miękkie, podatne na układanie, elastyczne i zregenerowane. Dodatkowo szampon i odżywka wystarczają na bardzo długo, są bardzo wydajne. Spray kończy się trochę szybciej, ale spokojnie wystarczy na jakieś dwa miesiące regularnego (w moim przypadku co dwa dni) stosowania. 

Ze swojej strony bardzo Wam tą serię polecam. Jeżeli Wasze włosy są osłabione, łamią się, wypadają, nie ma w nich po prostu życia, koniecznie sięgnijcie po Pharmaceris. Polecam każdemu, bo już drugi raz widzę u siebie działanie tych kosmetyków. Do kupienia w aptece. 

A może Wy macie jakieś sprawdzone kosmetyki i sposoby na nadmierne wypadanie włosów? Jestem ciekawa Waszej opinii w tym temacie!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...